Aplikacja Wprost na Facebooku

Trzeci tydzień lipca był bardzo bogaty w wydarzenia istotne dla polskich wydawców prasowych. Głównie ze względu na start Piano Media, który przyćmił inne wydarzenia. Wśród nich było pojawienie się aplikacji Facebookowej tygodnika Wprost.


Jak to działa?
Aplikacja jest bardzo prosta. Jest zbudowana na czytniku PDF paperlit. Składa się dosłownie z dwóch ekranów – strony startowej, gdzie widzimy zajawkę bieżącego numeru z promocją wybranych tekstów i listę archiwalnych numerów oraz ekran przeglądania numeru.

 

Bieżący numer możemy przeglądać przez 3 minuty. Potem informacja o wykorzystaniu tego czasu zostaje odnotowana w naszym profilu i przy kolejnych próbach zobaczymy tylko monit zachęcający do dokonania płatności. Płacić możemy tylko Facebookowymi kredytami, które kupuć możemy na wiele sposobów. Jeden numer wyceniany jest na 3,46 PLN. Całkiem tanio w porównaniu z kioskową ceną. Minusem jest jednak to, że kupić musimy kilka kredytów – minimalny koszt to 11,07 PLN. Natomiast dostęp do archiwalnych numerów jest darmowy.

Webowe przeglądarki PDFw nie są najwygodniejszym sposobem na czytanie prasy. Podobnie jest w przypadku aplikacji Wprost-u. Kolejne strony ułożone są na osi rosnąco wg numerów stron. Można je przesuwać przy pomocy drag’n'dropa myszką oraz menu, umieszczonego na warstwie. Strony można powiększać – dopiero wówczas wielkość czcionek jest na tyle duża, by swobodnie można było czytać teksty.

Niektóre elementy w aplikacji są oznaczone i podlinkowane do strony Wprost – głównie sylwetki bohaterów artykułów (baza ludzie.wprost.pl) oraz autorzy felietonów. Zabieg ciekawy, poszerzający doświadczenia z czytania. Jednak przez wychodzenie poza platformę może rozpraszać uwagę czytelnika.

Wątpliwości

Facebook jako dodatkowy kanał dystrybucji prasy to ciekawy temat. Przykłady WSJ, Guardiana i NYT pokazały, że jest to możliwe i przy odpowiedniej skali obecność w tym kanale jest w stanie wygenerować ruch. Do tej pory nie słyszałem o płatnej dystrybucji treści medialnych via Facebook, na jaką porwał się Wprost. W Polsce, jak dotąd, żadne z mediów nie zdecydowało się na stworzenie social readera. Próby Onetu i WP sprowadziły się do integracji strumienia aktywności z czytanymi w tych portalach wiadomościami. Nie ma niestety informacji o tym jakim sukcesem (bądź nie) okazała się ta integracja. Natomiast obserwując zachowania najmłodszych użytkowników sieci widać, że korzystają głównie z Facebooka, który jest dla nich źródłem rozprowadzania ruchu.

Nie do końca jasne jest dla mnie to, do jakiego użytkownika kierowany jest ten kanał. Czy Wprost chce trafić do młodych użytkowników czy utrzymać ich przy sobie po odejściu Lisa?Forma przeglądania nie jest szczytem ergonomii i sieć zna o wiele prostsze rozwiązania, które pewnie nie są tak proste w implementacji jak przeglądanie PDF-a, który powstaje przy okazji składania papierowego wydania. Szczególnie dla młodego użytkownika może się to wydać dość archaiczna forma czytania. Patrząc na ilość sprzedawanych dostępów do wydań cyfrowych na innych platformach, którą liczy się w setkach, góra pojedynczych tysiącach, nie będzie to rewolucja, jednak warto próbować złapać użytkownika w różnych miejscach. Facebook jest do tego dobrym miejscem, jednak forma chyba nie taka jakiej spodziewają się użytkownicy.

22. July 2012, autor: m_wiktorowski
Kategorie: biznes, Media | Tagi: , , , , , | skomentuj