Ewolucja e-commerce

Niedawno Amazon pomógł jednemu ze swoich afiliatów (Pampers) uruchomić aplikację sklepową na Facebooku, a jeden z największych polskich sklepów internetowych – Vobis uruchomił sprzedaż przez aplikację na Facebooku. Pierwsze tego typu aplikacje sklepowe pojawiły się już kilka miesięcy temu, jednak teraz do gry wkroczyły pierwsze większe marki. Czy można już mówić o początku nowego trendu?

Nie jest niczym dziwnym, że sprzedawcy chcą być tam, gdzie ich klienci, a ci spędzają coraz więcej czasu korzystając z sieci i serwisów społecznościowych (via Mashable). O ile w przypadku producentów korzystających z rozbudowanej sieci dystrybucji (Pampers to marka Procter and Gamble) nawet tradycyjne sklepy internetowe (sic!) mogą trochę dziwić (bo nie ma ich zbyt wiele), o tyle w przypadku sieci sprzedaży wejście ze sprzedażą na Facebooka nie jest aż tak zaskakujące, a ich wprowadzanie wręcz może wydaje się logiczne. Jednak jak do tej pory niewiele marek zdecydowało się uruchomić sprzedaż przez Facebooka. Jest to bardziej popularne wśród małych sklepów, pragnących zwiększyć swoją sprzedaż oraz wśród nowicjuszy w e-commerce.

Ilość polskich użytkowników Facebooka, być może jest dość mała, a e-commerce w Polsce nie jest tak rozwinięty jak “za kałużą”, jednak również w Stanach aplikacje sklepowe na Facebooku również są jednak rzadkością [sprawdzałem 50 sklepów wybranych z rankingu top 500 sklepów on-line w USA i Kanadzie, z poszczególnych "setek"]. Co zachęca a co powstrzymuje sprzedawców przed wejściem w e-commerce na Facebooku? Argumentów za wejściem w ten biznes jest sporo:

  • potencjalni klienci już tam są, koszty akwizycji klienta mogą być mniejsze,
  • z natury leniwi klienci J, nie muszą dokonywać rejestracji, wystarczy jeden klik by wyrazić zgodę na dostęp do danych,
  • dla sklepów sprzedaż na Facebooku może być kopalnią wiedzy o ich grupach konsumenckich – na FB większość userów występuje pod nazwiskiem, udostępnia wiele danych o sobie, te informacje dla wprawnych marketerów mogą być na wagę złota,
  • przeciętny user Facebooka w serwisie lubi więcej niż jedną markę,
  • Facebook oferuje większe, niż w tradycyjnych sklepach, możliwości rekomendacji produktów (komunikaty typu: “User X i 5 innych twoich znajomych kupiło produkt Y”.

Możliwości wydają się być jednak mniejsze niż potencjalne ryzyka:

  • ruch zostanie przekierowany ze stron sklepowych (tradycyjnych – sic!) na Facebooka, co może oznaczać straty w przypadku programów afiliacyjnych i partnerskich,
  • bariera wejścia u userów – nieufność przed wyciekiem danych z Facebooka, niechęć przed ujawnianiem swoich historii zakupowych na tablicach użytkowników,
  • wątpliwości związane ze sposobem w jaki userzy korzystają z Facebooka – czy nie są to tylko cele rozrywkowe, komunikacja ze znajomymi – oraz sposób w jaki userzy przeszukują Facebooka – szukanie ludzi oraz marek, rzadko nazw kategorii produktów, np. częściej wyszukiwanymi frazami są “Dell”, “Apple” niż “komputery” (choć to może się zmienić za sprawą nowego algorytmu),
  • wejście na Facebooka wiąże się z wystawieniem na pewne ryzyko danych krytycznych, np. o wielkości sprzedaży – bądź co bądź będą one przechodziły przez ręce Facebooka,
  • inwestycja w stworzenie aplikacji sklepowej na Facebooka lub jej zakup wraz z kosztami reklamy w obrębie Facebooka mogą nie zdążyć się zwrócić – co jeśli Facebook straci swoją popularność na rzecz innego serwisu? (mało prawdopodobne, ale może się zdarzyć)
  • według niektórych opinii (odwołam się do Marcina Jagodzińskiego i jego ostatniego jak do tej pory wpisu na netto) Facebook powoli stara się narzucić użytkownikom Internetu nowy sposób przeglądania sieci. Wyobraźmy sobie, mało prawdopodobny ale niewykluczony, scenariusz, w którym Facebookowi udało się osiągnąć ten cel i integracja z Facebookiem stała się tak powszechna jak protokół TCP/IP, a większość transakcji w sieci zawierana jest przez aplikacje sklepowe na Facebooku. Facebook staje się monopolistą, panem i władcą branży e-commerce i zamierza pobierać cześć zysków od sklepów sprzedających za jego pośrednictwem. Podobne wizje były roztaczane przed użytkownikami, jednak w przypadku sklepów jest bardziej prawdopodobne, że Facebook zechce spieniężyć ruch w swoim serwisie, szczególnie ten ruch, który komuś innemu przynosi zyski.

Być może sprzedawcy w tej chwili obawiają się zainwestować w aplikacje sklepowe na Facebooku, jednak z dość dużą dozą pewności można stwierdzić, że ten kanon sprzedaży będzie cieszył się rosnącą popularnością. Aplikacje sklepowe na Facebooka mają duży potencjał by stać się kolejnym, po sklepach mobilnych, etapem ewolucji e-commerce. Obecnie przechodzi on fazę testowania  niezawodności tej formy sprzedaży. Gdy pionierzy zweryfikują skuteczność tego kanonu sprzedaży w akwizycji klientów i osiąganiu zysków oraz gdy sprawdzą czy nie generuje dodatkowych kosztów (również w postaci wycieku informacji, spadku zaufania, etc.). Dopiero wówczas ta forma sprzedaży będzie miała szansę się upowszechnić.

30. October 2010, autor: Maciek Wiktorowski
Kategorie: e-commerce, Sieci społeczne, Technologie | Tagi: , , , , , | skomentuj